O tym, jak Ewa uczyniła z Adama mężczyznę

O tym, jak Ewa uczyniła z Adama mężczyznę


Chociaż tytuł sugeruje żartobliwe podejście do tematu: mężczyzna-kobieta, to jednak myśl, którą chciałem się podzielić, jest jak najbardziej poważna i oparta na przekazie biblijnym.

Księga Rodzaju zawiera dwa opisy stworzenia świata. W pierwszym, niczym refren powtarzają się słowa: „i tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy”; „i tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi”, itd. O ile w pierwszym Pan Bóg stwarza mocą swego słowa, w drugim opisie jest ukazany jako artysta – rzeźbiarz, który człowieka lepi z prochu ziemi. Ziemia po hebrajsku to „adama”, dlatego „Adam”  oznacza tyle, co „wzięty z ziemi”. Hebrajskie słowo „adam” nie jest imieniem własnym ani nie oznacza „mężczyzny”, ale „człowieka, ludzi”. Adam został nazwany mężczyzną dopiero w momencie, kiedy Pan Bóg przyprowadził mu kobietę. Wtedy: „mężczyzna powiedział: ‘Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta’” (Rdz 2:23 BT). Trzeba dodać, że słowo „mężczyzna” na początku zdania odpowiada hebrajskiemu słowu „adam”. Podobnie jest w poprzednim wersecie. Dopiero to samo słowo użyte po raz drugi w cytowanym powyżej wersecie odpowiada hebrajskiemu słowu „isz”, które oznacza „mężczyzna”. Zatem możemy wyciągnąć wniosek, że jak kobieta została stworzona z żebra Adama - czyli stała się przez mężczyznę, tak i mężczyzna stał się mężczyzną dzięki kobiecie.

Uważny czytelnik polskiej Biblii Tysiąclecia może wprawdzie zauważyć, że słowo „mężczyzna” występuje już w rozdziale pierwszym: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rd 1:27 BT), ale znowu podobna historia, co w przypadku Rdz 2:22 i 2:23: słowo „mężczyzna” odpowiada hebrajskiemu słowu „adam”; drugie jest tłumaczeniem słowa „zachar”, które Biblia Tysiąclecia oddaje gdzie indziej słowem: „samiec” (np. Rdz 6:19; 7:2). [Na marginesie dodam, że osobiście wolę tłumaczenie bardziej dosłowne: „Stworzył więc Bóg człowieka (=Adama) na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: mężczyzną (zachar) i niewiastą  (nekewa) stworzył ich” = Pan Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę. W angielskiej New American Bible: „God created man in his image; in the divine image he created him; male and female he created them”.]

Wróćmy do wersetu 2:22. Trudno jest go przetłumaczyć na język polski czy angielski. Podobna trudność występuje w innych językach. Polskie słowa „mężczyzna” i „kobieta”, jeśli chodzi i pisownię i brzmienie, zdają się sugerować, że rzeczywistości, które te słowa oznaczają, nie mają ze sobą nic wspólnego. Jest tak samo w języku niemieckim: „Mann” i „Frau”, czy we włoskiem: „uomo” i „donna”. W języku angielskim jest trochę lepiej, bo „man” i „woman” zawierają pewne podobieństwo, ale pierwsze słowo jest częścią drugiego. W języku hebrajskim jest inaczej, bo pisownia i wymowa słów oznaczających mężczyznę i kobietę niosą w sobie duże podobieństwo.

Mężczyzna w tym języku to „isz”, zaś kobieta to „iszsza”. Brzmienie jest podobne, także pisownia. Każde z tych słów składa się z trzech liter. Słowo „isz” jest zapisane przy pomocy trzech liter hebrajskich: alef-jod-szin (איש - czyt.: isz), natomiast „iszsza” trzema literami: alef-szin-he (אשה - czyt.: iszsza).

Można zauważyć, że w tych słowach są dwie litery wspólne: alef i szin; natomiast trzecia litera jest inna w każdym z tych słów. Wskazuje to na dynamikę mającą miejsce między kobietą a mężczyzną: z jednej strony jakieś podobieństwo, a z drugiej pewna różnica. Mieszanka podobieństw i różnic wskazuje na komplementarność (uzupełnianie się) i wzajemne przyciąganie.

Jo Croissant w książce: „Kobieta. Kapłaństwo serca” na stronach 19-20 pisze: „Napisane jest, że Ewa uformowana została z żebra Adama, żebro to jest więc jej bokiem, jej połową, co oznacza, że zawsze będą wobec sobie dłużnikami, jedno wobec drugiego, że są powołani do życia jedno obok drugiego, ale również jedno dla drugiego.

Dosłowne tłumaczenie [wyrażenia עזר כנגדו  (czyt.: ezer kenegdo) z Rdz 2:20] brzmi: ‘une aide contre lui’, co może oznaczać dwie rzeczy: ‘pomoc tuż przy nim’, we wspólnocie, która uczyni ich zjednoczenie płodnym, albo ‘pomoc jemu przeciwną’, która posunąć się może w tym wypadku do zniszczenia go”.

Literami alef i szin można zapisać słowo, które brzmi „esz” oznaczające „ogień”; przy pomocy tych liter, które się nie powtarzają, czyli jod i he, Hebrajczycy zapisywali skrót imienia Boga. W każdym związku mężczyzny z kobietą powinien być obecny Pan Bóg, wtedy ich miłość prawdziwie pochodzi od Niego, a ich związek jest błogosławieństwem dla nich samych i innych ludzi; jeśli w ich związku nie ma Boga, to tym, co ich łączy jest tylko ogień namiętności, który spala i niszczy ich samych i wszystkich dookoła.

Jo Croissant we wspomnianej książce pisze na stronach 21-23: „Jeśli więc mężczyzna i kobieta tracą swą tożsamość, jeśli zapominają naraz o pokorze i modlitwie, to pozostaje już tylko „esz”, ogień zniszczenia. Jeśli wykluczają Boga spomiędzy siebie, mogą się wzajemnie tylko zniszczyć. Każdy bowiem związek powinien opierać się na trójcy, jeśli nie ma być miejscem gry w dominację jednego nad drugim. Obecnie relacja między mężczyzną i kobietą przechodzi głęboki kryzys. Związek jest niemożliwy jeśli Bóg nie jest fundamentem. W przeciwnym razie pozostaje jedynie ogień namiętności i pasje, które ich niszczą.” (…)

„W zacytowanym przeze mnie opowiadaniu [wziętym z Księgi Rodzaju] jest napisane, że uczynił ich samcem i samicą, ‘zachar u-nekewa’. Mężczyzna, „zachar”, znaczy ‘przypominać sobie’ [w jęz. hebrajskim ‘zachar’ oznacza zarówno ‘mężczyznę’ jak i ‘pamiętać’], zaktualizować coś, co się wspomina, w pamięci genetycznej i w liturgii zarazem. Inaczej mówiąc, mężczyzna, samiec, celebruje dzieło stwórcze Boga, pełniąc funkcję prokreacyjną oraz wykonuje czynności kultowe.

Jego ciało i umysł są ukształtowane do walki i dla celu podboju ziemi, tak, by zgodnie ze swym pierwotnym powołaniem, mógł być jej panem i królem.

Pierwotne funkcja mężczyzny związana jest z rolą kapłana, uobecnia on to, co przychodzi z zaświatów, od Boga. On ponosi odpowiedzialność za obecność Boga w swym domu, spełnia czynności kultu rodzinnego, a jednocześnie gwarantuje dobre położenie materialne i kontakty ze światem zewnętrznym. (…)

Kobieta, ‘nekewa’, oznacza wgłębienie, zbiornik, tworzenie wewnętrznej przestrzeni. Jej ciało to jedna giętkość, jedna czułość. Zostało stworzone, by przyjmować, pocieszać, dawać życie.

Stanie się czarą Bożej miłości, Bożego słowa, powołana na wzór Dziewicy Maryi, raczej do „rozważania go w swoim sercu” niż do głoszenia go. Jest z natury bardziej duchowa i religijna, stąd też zwolniona jest z przestrzegania sześciuset trzynastu przykazań. Ona jest duszą domu; troszcząc się o każdego, jest odpowiedzialna za stosunki panujące w rodzinie. Odpowiada za to, co przyjęła. Mężczyzna i kobieta zostali stworzeni ku porozumieniu, ku wspólnocie w miłości na wzór Trójcy Świętej. Głęboka różnica występująca między nimi rodzi głębokie przyciąganie w perspektywie harmonijnego dopełniania się.

Cechą jednego jest siła i działanie, cechą drugiego obecność, byt; potencja mężczyzny może się zrealizować tylko w kobiecie, przede wszystkim ze względu na budowę, ale i we wszystkich innych dziedzinach.

Kobieta została wzięta z mężczyzny, ale mężczyzna rodzi się z kobiety.”

Zgłoś post do moderacji